Zespół: Gorące Kiełbaski
Utwór: „Godzilla”
Tekst: Szymon Gładysz
Muzyka: Mikołaj Pietkiewicz
Miasto z klocków lego w drzazgi się rozpada
gdy dopada je Godzilla, Megalon jej pomaga.
Następnie nawalają się, padają ciosy,
których nikt by nie wytrzymał, lecz nie moi herosi.
Oni tłuką się po jajach, po nerach i po głowie.
Tu nie ma przebacz, nikt nie dba o zdrowie,
bo stawką jest życie, a nawet więcej –
władza totalna na każdym kontynencie !!!
Sama myśl o tym, choć to zbyt duże słowo,
dopinguje je do walki, już dążącej ku końcowi.
Bo seria gołotowych ciosów w wykonaniu Godzilli
powaliła Megalona, który leży bezsilny
i macha czułkami na znak pojednania.
Idiota!!! Godzilla nie jest od myślenia.
To maszyna niczym biurokracja Maxa Webera,
bierze zamach by dać cios – czas umierać!!!!!!
Megalon zasłania łapami swoją twarz,
a raczej to co z niej zostało - niewiele,
mało, prawie nic!
Lecz to się działo tylko w mojej głowie,
do pokoju wpada ojciec – to już koniec!!!
Ojciec wrzeszczy:
„dzwonili z dziekanatu przed chwilą,
że kolejny termin egzemy z algebry ci minął !!!”
A ja na to:
„Tato, pieprzę liczby zespolone,
one nie pomogą w walce z Megalonem.
Czy naprawdę sądzisz, że pokonasz go
twierdzeniem „i kwadrat = minus jeden”?
On na to:
„tego nie wiem, ale jestem pewien,
że twój ojciec menel, twoja matka kurwa,
cała twoja ekipa wpierdala gówna.
Więc naucz się lepiej siebie kontrolować,
bo bardzo łatwo można w piachu wylądować.”
Mówili mi jesteś chory! „Jesteś chory!!!”
He, he, he he he he, a ja wierzę w potwory!
Mówili mi jesteś chory! „Jesteś chory!!!”
Bum digirigi bum! Liżcie moje wory!!!!!!
Hiroszima, Nagasaki były pierwsze dla nich znaki,
lecz budziły się dość długo lub leciały z galaktyki,
z której światło pędzi do nas całe tysiąclecia.
One były tu szybciej, bo nikt nie wiedział,
że prędkości ich dochodzą
do bilionów kilometrów na sekundę.
Nie jak mój kundel, co pełza a nie chodzi,
lecz to nie szkodzi, to nieważne .
Bo psa już niema tak jak trzech miliardów Ziemian,
rozgniecionych wielką łapą
lub zjedzonych wielką paszczą,
ginących wszędzie śmiercią straszną!!!
Yata-ryba na Paryżu się wyżywa!
Bioroślina robi burdel w Chinach!
Zmutowane Muminki zjadają Helsinki!
Mothra z Hedorą już trzy dni się piorą,
w fetorze walki zniszczyły pół Jamajki!
Megalon jest najbardziej pierdolnięty,
rozwalił już dwa kontynenty!!!
Olek Kwaśniewski!
Bill Clinton i Saddam przy jednym siedzą stole.
Demokracja – na bok, trzeba walczyć z potworem!
Wyciągnąć cały arsenał z laboratoriów NASA,
z dalekiej Syberii, musimy im pokazać
z kim mają do czynienia!
Broń fotonowa, termojądrowa,
a nawet skakanie po głowach –
Wszystko to na nic! Potwory śmieją się głośno,
w dodatku rodzą dzieci, które bardzo szybko rosną.
To już na pewno koniec, ludzkość czeka zagłada.
Oszalałe tłumy krzyczą:
„Wezwijcie kurwa Głada!
Przeproście go za wszystko,
dajcie władzą w jego ręce!
Choć magistra mu nie dali,
o potworach wie najwięcej!!!”
A ja siedzę sobie w barze
i pije wino piwo wódkę wino,
dla mnie wszyscy mogą zginąć.
Na przyszłość pamiętajcie –
ja nie chcę się wywyższać,
ale radzę wam słuchać pieprzonego Gładysza!!!
Mówili mi jesteś chory! „Jesteś chory!!!”
Ha, ha, ha ha ha ha, teraz wierzą w potwory!
Mówili mi jesteś chory! „Jesteś chory!!!”
Bierzcie kindymała w szamot głupie kutafony!!!!!!